O nie, nie... to, że nic nie piszę nie oznacza, że maszyna i nożyce zamilkły (nota bene muszę sobie sprawić porządne nożyce krawieckie).
W piątkowy i sobotni wieczór powstała spódniczka dla Kasi. Niestety póki co nie byłam w stanie zrobić zdjęcia na właścicielce :) więc wrzucam takie "na sucho"... Jest prostsza niż ta pierwsza i wierniejsza oryginałowi z Burdy, tym razem jako ozdobę wymyśliłam kwiatek z filcu...
Po sobotniej wizycie w sklepie tekstylnym ruszyły prace nad spódnicą szytą razem... (szczegóły tutaj). Wykrój zrobiłam wczoraj a dziś zaczęłam krojenie...
To będzie długa praca ale zależy mi na dokładności bo inaczej szyć ubrań dla siebie się nie da. Jeszcze nie wiem czy spódnica będzie miała podszewkę (chyba nie). Krój prosty na pasku. ZOBACZYMY co z tego wyjdzie.
Na zdjęciu, pod nożyczkami widać sztruks, z którego na pewno uszyję princeskę dla córeczki (według wykroju z Burdy), a czy i ewentualnie co więcej to wyjdzie "w praniu"...
Niestety czasu na szycie mam malutko bo starszaki podziębione i pewnie ten tydzień przesiedzą w domu...
Pozdrawiam
To ja trzymam kciuki i niech czasu starczy na wszystkie obowiązki i szycie :)
OdpowiedzUsuńDzięki, spódnica skrojona... jak się uda to jutro rozpocznę szycie...
UsuńTwoja instrukcja jest niesamowita!
Super!
OdpowiedzUsuńMasz nauczycielkę :) Bardzo jestem ciekawa efektu!